„Pułapki rachunku sumienia” to krytyka dokumentu „Powołanie lidera biznesu” dokonana przez Pawła Falickiego podczas konferencji w Krakowie, która zaintrygowała mnie niezmiernie. W wystąpieniu został poruszony cały szereg problemów, w tym tekście chciałbym zastanowić się nad pytaniem: czy w watykańskim dokumencie znajdzie się coś pomagającego w lepszej produkcji młotków? Tytułowe młotki są nawiązaniem do przedmiotu działalności gospodarczej prelegenta, który wprawdzie nimi tylko handluje, nie produkując ich, ale sprawa produkcji gdzieś tam musi mieć miejsce i to może być pretekstem do niniejszych krótkich rozważań. Z kolei zadane przed chwilą pytanie wypływa z ogólnego wydźwięku wypowiedzi pana Pawła Falickiego, iż w tym dokumencie trudno znaleźć coś pomagającego w biznesie, a więc i w lepszej produkcji młotków.

Być może jestem niesprawiedliwy względem pana Pawła Falickiego, ale słuchając go miałem wrażenie iż jest przekonany, że poszczególni ludzie są istotami skończonymi, ostatecznie uformowanymi, o których już wszystko wiadomo. Wiadomo, że jeden ma żonę, a drugi dwie kochanki. Wiadomo, komu można delegować obowiązki, a komu nie. Można się domyśleć, że żaden z nich już prochu nie wymyśli, ani sam siebie nie przeskoczy. Pan Paweł Falicki (o ile dobrze go zrozumiałem) nie jest tu oryginalny. Powszechnie tak się widzi ludzi i sami ludzie powszechnie tak widzą siebie samych. To powszechne widzenie radykalnie kontrastuje z tym czego możemy się dowiedzieć z Ewangelii: że Bóg świetnie sobie zdaje sprawę, iż ludzie wykorzystują zaledwie parę procent swego potencjału. To powszechne widzenie radykalnie kontrastuje z nauczaniem Kościoła, że człowiek ma bardzo duże trudności ze zrozumieniem siebie samego, odkryciem tajemnicy swojej własnej osoby.1

Jeden pracownik ma żonę, a drugi dwie kochanki. I wszystko o nich już wiadomo. Domyślamy się też czegoś na temat ich szefa – że ten jest święcie przekonany, iż wszystko już wie. Nic go w życiu nie zaskoczy. Pozwolę sobie tu nieco rozwinąć wątek odnośnie wszystkich trzech panów z zakładu produkcji młotków – oczywiście fantazjując, bo przecież ja sam niczego o tych panach nie wiem. Ale hipotetycznie spróbujmy sobie wyobrazić, że następuje jednak coś zaskakującego. Pan mający żonę czy to sam, czy też dzięki pomocy Duszpasterstwa „Talent”, nieoczekiwanie wyzwala się spod tyranii swojej matki (a na to już najwyższy czas, bo niedługo sam będzie miał wnuki). Pan mający dwie kochanki na zasadzie gratisowej podejmuje się względem kolegów prowadzenia kursu „jak podrywać panie”, wychodząc naprzeciw tej wielkiej i pilnej potrzebie społecznej. A ich szef podejmuje decyzję, aby obok produkcji młotków uruchomić dział produkcji procesorów. Każdy z trzech panów w krótkim czasie z człowieka starego staje się człowiekiem młodym, oczywiście w sensie duchowym. Wcześniej było wiadomo, że w jego życiu już się nic nie zmieni. Ale teraz się zmieniło.

Wypowiedź pana Pawła Falickiego spotkała się z ciekawą ripostą ze strony profesora Ryszarda Stockiego, a zawierającą komentarz do oskarżeń, iż ostatni dokument watykański nosi na sobie piętno myślenia marksistowskiego: Jeśli mogę pomóc panu Falickiemu w samookreśleniu się. Walka klas nie jest najbardziej kluczowym hasłem Marksa. Jego podstawowym hasłem jest „byt kształtuje świadomość”. Liberalizm ekonomiczny, czyli myślenie kategoriami „ja się zajmuję młotkami”, „moja podstawowa sprawa to jest być”, to jest właśnie myślenie kategoriami bytu, który kształtuje świadomość. To jest bardzo ważna odpowiedź