Magdalena Zadora

„Świat się zmienia bardzo szybko. Człowiek zaczyna nie nadążać — mówi Janusz Kuleta, uczestnik kolejnego spotkania pracodawców i przedsiębiorców. — Nauczył się obsługiwać kuchenkę mikrofalową, nowoczesne narzędzia, komputery, samoloty, ale gubi się w tym wszystkim pod względem rozwoju emocjonalnego i duchowego. Kościół jest jedyną ostoją, która trwa i na której można się oprzeć”.

Właśnie Dni Skupienia Przedsiębiorców i Pracodawców pozwalają na zatrzymanie się, przypomnienie, co jest ich ostoją. Nie dzwonią wtedy komórki, nie załatwia się interesów. Tu spotykają się ludzie, którzy myślą podobnie, dla których liczy się etyka chrześcijańska. Oni — zgodnie ze słowami wypowiedzianymi przez ks. kard. Stefana Wyszyńskiego — starają się zmienić znane powiedzenie: „czas to pieniądz” na „czas to miłość”.

Na początku było słowo

„Zwracam się przede wszystkim do tych braci w Chrystusie, którzy zatrudniają innych. Nie dajcie się zwieść wizji natychmiastowego zysku kosztem innych. Strzeżcie się wszelkich pokus wyzysku. W przeciwnym razie każde dzielenie eucharystycznego Chleba stanie się dla was oskarżeniem”. Te słowa wypowiedział Ojciec Święty w Legnicy w 1997 roku. Zapadły one głęboko w pamięć Marka Świeżego. Sam prowadząc działalność gospodarczą, pomyślał, że wszystkie grupy zawodowe mają swoje duszpasterstwa, w których mogą spotkać się, porozmawiać, pomodlić z ludźmi pracującymi w podobny sposób. Tylko ludzie prowadzący własne firmy są wyłączeni. Tak jakby w tym środowisku nie było potrzeby wspólnej modlitwy, wspólnego zastanawiania się nad problemami dotyczącymi prowadzenia działalności gospodarczej.

- Niedługo potem pojawiła się możliwość wyjazdu do Rzymu — mówi pan Marek. — Zapragnąłem pojechać do Ojca Świętego i podzielić się z nim moimi refleksjami. Ale spotkać się z Ojcem Świętym wcale nie jest tak łatwo, zwłaszcza jeśli sobie to ktoś tak umyśli jak ja — śmieje się pan Marek. — Ale udało się. Dzięki niewiarygodnym splotom okoliczności mogłem stanąć przed Ojcem Świętym i porozmawiać z nim przez chwilę.

Podczas audiencji papież podszedł do barierki, przy której stał pan Marek z rodziną. Ten w kilku zdaniach przypomniał o Legnicy, opowiedział o pomyśle założenia duszpasterstwa. Papież zadał mu kilka pytań, udzielił kilku rad i powiedział: „Idź z tym do biskupa”.

Potem były rozmowy, rozmowy, rozmowy i poszukiwania formuły. Pierwsze spotkanie zorganizowane przez Księży Sercanów, do których zwrócił się pan Marek, odbyło się w grudniu 1999 roku. Od tamtej pory odbywaj ą się regularnie.

– Nasz założyciel, o. Leon Dehon, w miastach robotniczych północnej Francji w XIX wieku duszpasterze wał wśród robotników, tworząc m.in. kółka, w których młodzi robotnicy dokształcali się. Starał się też uświadamiać przedsiębiorców i duchownych, aby zajęli się problemami tego środowiska. Wydawał w tym celu czasopisma oraz był współpracownikiem wielu innych periodyków. Od papieża Leona XIII otrzymał osobistą misję — polecił mu być apostołem jego społecznej encykliki Rerum novarum. Napisał również pierwszy podręcznik nauki społecznej Kościoła. W charyzmat Sercanów wpisana jest zatem taka właśnie działalność — mówi ks. Grzegorz Piątek, od lipca tego roku opiekujący się wraz z ks. Ryszardem Krupą duszpasterstwem.

– Teraz nie trzeba już nikogo przekonywać, że są to dni skupienia dla grupy, która potrzebuje rekolekcji. Na początku spotykałem się z wieloma słowami powątpiewania, czy potrzebne są takie spotkania, czy w ogóle ktoś na nie przyjedzie. Mimo niedowierzania w sens tego przedsięwzięcia, ogłoszenia były publikowane. Na pierwsze spotkanie przyjechało 12 osób, teraz przyjeżdża coraz więcej. Młyny Boże mielą powoli, ale mielą — mówi pan Marek.

Spotkania

Spotkania są organizowane według kilku konsekwentnie przestrzeganych zasad. „W praktyce zbyt często patrzy się w kierunku ludzi biznesu tylko wtedy, gdy potrzebne są pieniądze na rozwinięcie działalności charytatywnej — czytamy w folderze informacyjnym. — Biorąc to pod uwagę, na spotkaniach nie organizuje się żadnych zbiórek, nawet na najbardziej szlachetny cel. Bardzo ważne jest także oddzielenie się od popierania jakiejkolwiek partii politycznej czy jakiegoś stowarzyszenia. Te zasadnicze rozgraniczenia są ważne ze względu na ukazanie jasności celów”. „Liczy się sam przedsiębiorca, jego działalność, problemy, dylematy moralne, postawa wobec pracowników, dążenie do zachowania Bożych przykazań”.

Poza tymi zasadami formuła jest otwarta. Tematyka poruszanych problemów zależy od samych uczestników.

– W pierwszym dniu spotkania staramy się rozważać problemy etyki i sumienia w biznesie. Natomiast w drugim dniu dążymy do pogłębienia świadomości bycia członkiem Kościoła. Poruszamy aktualne sprawy dotyczące Kościoła — mówi Marek Świeży.

Koszyce Małe

W jadalni domu rekolekcyjnego w Koszycach Małych jest coraz więcej ludzi. Na wszystkich czeka gorąca herbata i ciasto. Mamy chwilę czasu, żeby porozmawiać, poznać się. Na pytania zgromadzonych odpowiada ks. dr hab. Stanisław Hałas — biblista, wykładowca Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i seminarium w Stadnikach, prelegent planowanej na 14.30 konferencji. Dużo osób już się zna. Z rak do rąk przechodzi album ze zdjęciami z poprzednich spotkań.

– Proszę powiedzieć, czy kupowanie w hipermarkecie, który nie zapłacił pracownikom za wykonanie instalacji, po prostu nie wywiązał się z podstawowej zasady płacenia za wykonaną pracę, jest w porządku — pyta pan Seweryn Bator z Krakowa. Ksiądz Hałas spokojnie i z uśmiechem odpowiada.

Rozmawiamy. Powoli sala zapełnia się ludźmi w różnym wieku. Są tu małżeństwa, brat z siostrą prowadzący swoje firmy, ojciec z synem. Większość jednak stanowią mężczyźni.

Przechodzimy do sali konferencyjnej. Najpierw każdy czyta wylosowany fragment Pisma świętego. Potem w kilku słowach przedstawia się. Mówi, czym się zajmuje i czego oczekuje po tym spotkaniu.

– W świetle naporu nieetycznych zasad prowadzenia działalności, stosowanie chrześcijańskich zasad współżycia, traktowania współpracowników, kontrahentów jest naszą siłą, dzięki której możemy przetrwać. Poprzez kreowanie etycznych zasad prowadzenia firm stwarzamy nowe warunki gospodarcze w Polsce. Kierując się etyką w biznesie, na pewno zwyciężymy. Zło odnosi krótkotrwałe sukcesy — mówi pan Henryk Baścik z Kobiernic, który jest tu po raz drugi.

Konferencje

Rozpoczyna się konferencja zatytułowana „Na obraz Boży (Rdz 1,27). Praca jako kontynuacja dzieła Stwórcy”. Dowiadujemy się, że biblijne opisy stworzenia świata winniśmy traktować przede wszystkim jako przesłanie teologiczne, a nie kronikę tego, „w jaki sposób” stwarzanie to się dokonywało. Ksiądz Hałas wskazuje na różnice między kapłańską redakcją pierwszego opisu a jahwistycznym pochodzeniem opisu drugiego (Rdz l,l‑2,4a i 2,4b-25).

– Właśnie to pierwsze biblijne opowiadanie o stworzeniu świata w ciągu sześciu dni zawiera bardzo cieką i rozbudowaną teologię pracy ludzkiej. Ojciec Święty nazwał je pierwszą Ewangelią pracy. Dzieło stworzenia jest w nim ukazane jako tygodniowa praca Boga, którą ukończył, aby w siódmym dniu odpocząć (Rdz 2,2).

Jest cicho. Wszyscy ze skupieniem przysłuchują się słowom wykładowcy. Niektórzy robią notatki.

– Stwarzanie to praca, którą dzisiejszym językiem określilibyśmy jako intelektualną. Polega na całościowym zaplanowaniu i systematycznym wydawaniu dyspozycji. Boże dzieło celowo zostało przez biblijnego autora ukazane w taki właśnie sposób, aby mogło się stać czytelnym wzorem dla człowieka — dodaje ks. Hałas. — Jego praca powinna być zatem twórczą kontynuacją Bożego dzieła stworzenia. Dlatego też panowanie człowieka nad światem nie może stać się jakąś brutalną i nieprzemyślaną eksploatacją jego zasobów, a tym bardziej drugiego człowieka — mówi prelegent.

Polaków rozmowy

W czasie spotkania, podczas przerw, posiłków, na ognisku ludzie rozmawiają. „Naładowani” podczas konferencji wiedzą teoretyczną, zastanawiają się nad przełożeniem j ej na rozwiązania praktyczne. Rozmowy podczas poprzednich zjazdów krążyły wokół tematów korupcji, pokus stojących przed człowiekiem biznesu, pracoholizmu, który w sposób szczególny dotyka tę grupę. Zastanawiano się nad tak konkretnymi sprawami jak wysokość marż czy wysokość sprawiedliwego wynagrodzenia dla pracowników. Rozmawiano o ich stosunku do biedy i ludzi potrzebujących.

– Zadziwia różnorodność spojrzenia na te same sprawy, wielość poruszanych tematów, różnorodność doświadczeń — opowiada ks. Grzegorz Piątek.

Podczas tego spotkania dyskutowano na tematy ważne dla Polaków. Unikanie kwestii politycznych nie jest proste. Rzeczywistość jest przesiąknięta polityką. Jednym z przewijających się wątków były powstające masowo hipermarkety oraz prywatyzacja przedsiębiorstw.

– Ze swej strony i ze strony wielu rozsądnych ludzi myślących tak samo, proszę was — utrzymajcie się na rynku, żeby w naszym kraju była polska gospodarka. Oczywiście, konieczny jest udział obcego kapitału, ale niech zostaną zachowane właściwe proporcje. Utrzymanie właściwych proporcji jest naszą nadzieją, ponieważ kto ma własność, ten decyduje — mówi ks. Hałas. Przysłowie arabskie mówi, że osioł wyładowany złotem zdobędzie każdą twierdzę. Osioł. Dlatego proszę was, utrzymajcie się, bo od tego zależy, jaka będzie nasza Polska.

W przypadku wszystkich zadawanych podczas spotkania pytań ważne są jednak „praktyczne odpowiedzi” uczestniczących w nich ludzi — jak wspomniał pan Marek Świeży. Często pozostają one niezwerbalizowane. Czasem są bardzo mocne, niewygodne, trudne do zastosowania w rzeczywistości. Oni jednak starają się je stosować.

Modlitwa

Dni skupienia to nie tylko rozmowy i prelekcje. To również czas na modlitwę. W sobotę wieczorem wszyscy spotykają się, żeby wspólnie odmówić nieszpory.

– Ksiądz nie musi codziennie odprawić Mszy świętej, ale słowami Liturgii godzin musi rozpoczynać i kończyć każdy dzień. To jest tak ważna modlitwa, podobnie jak poranna jutrznia, że każdy kapłan zobowiązuje się do codziennego jej odmawiania w imieniu wszystkich wiernych — informuje ks. Piątek.

W niedzielę pobudka o 7.00. Pół godziny na poranną toaletę i o 7.30 jutrznia. Potem śniadanie i wykład ks. Piątka na temat przebiegu i postanowień II Synodu Plenarnego Kościoła w Polsce, którego hasłem przewodnim było „Z orędziem Soboru w trzecie tysiąclecie”. Szczególnie ciekawi dokument synodu mówiący o stosunku Kościoła wobec życia społeczno-gospodarczego. Niektórzy dopytują o szczegóły.

Kolejna wymiana zdań i doświadczeń.

– Uważam za osobistą tragedię, kiedy muszę zwolnić ludzi. Jeżeli tak uważam, to muszę wszystko robić, żeby do tego nie dopuścić — mówi pan Janusz Gumularz z Nowego Sącza, zatrudniający około 130 osób.

Przewijają się różne tematy: zmiana stosunku do zatrudnienia, o dowartościowaniu pracowników, o kadrach samorządowych, o rozdziale pomocy dla powodzian.

Niektórzy cicho wymykają się z sali. Na górze w kaplicy czeka na chcących przystąpić do spowiedzi ks. Hałas. O godz. 11.15 jest Msza święta na zakończenie.

Środowisko przedsiębiorców i pracodawców

Wydaje się, że wszyscy ludzie prowadzący interesy kierują się podobnymi zasadami: największy zysk — najmniejszym kosztem. Takie są zasady gospodarki rynkowej.

Pan Janusz Kuleta, który na spotkanie przyjechał z Gliwic, uważa, że nie można prowadzić firmy nie będąc prawym i uczciwym. Oczywiście, można stosować niemoralne zasady gry i osiągnąć sukces, ale będzie to tylko sukces przejściowy.

– Można zabłysnąć, rozdmuchać balon, stosować dźwignie finansowe, dawać łapówki, można występować w programach telewizyjnych, być w pięćsetce, setce, w trójce najlepszych biznesmenów. Ale wcześniej czy później takie firmy padają, ponieważ oszukuje się siebie, swoich pracowników i kontrahentów.

Krzysztof Rola uważa, że prawość jest cechą konieczną w każdej dziedzinie działalności.

– Trzeba jednak mieć świadomość, że postępując uczciwie w dzisiejszych realiach, nie zawsze jest się rozumianym, szczególnie w swoim środowisku.

Oczywiście borykają się z rozmaitymi problemami: zalew obcych produktów, tych, które Polacy z powodzeniem mogą sami produkować, coraz gorsza kondycja finansowa społeczeństwa, niekompetencja administracji państwowej, brak jasnej perspektywy dotyczącej przyszłości — a tym samym niemożność sensownego zaplanowania czegokolwiek.

W takich warunkach prowadzenie przedsiębiorstwa w sposób prawy nie jest łatwym zadaniem. Ale taki wysiłek się opłaca. Mają czyste sumienie, spokój, sympatię pracowników i pieniądze.

- Przyjemnie jest być uczciwym — mówi pan Janusz Rola. — To niezwykła satysfakcja, kiedy po kilku latach dotrze gdzieś do mnie, że ktoś powiedział o mnie — to porządny człowiek. To wystarczy.