Tekst wykładu ks. Stanisława Pyszki SJ wygłoszonego do uczestników III Pielgrzymki Duszpasterstwa do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach 3 grudnia 2006 r.

Powołanie przedsiębiorcy jest tematem jakby trochę z góry skazanym na ogólnikowość, bo wiadomo, że słowo powołanie wywodzi się z terminologii wręcz typowo religijnej. Wiadomo także, że mimo obecności drugiej części tytułu tego wystąpienia, słowa przedsiębiorca, nie spotykamy się tutaj na jakimś kursie z zakresu wysokich umiejętności, w ramach którego Państwo mogliby ode mnie usłyszeć jak zwyciężyć konkurenta, jak obejść dany system podatkowy czy jak przechytrzyć taką czy inną strefę. Jesteśmy tutaj na pielgrzymce przedsiębiorców i pracodawców. (…)

Osoba przedsiębiorcy jest zjawiskiem nieco dziwnym. Pamiętają Państwo, że kiedy Pan Bóg wydalił ludzi z Raju za to, że Go nie posłuchali, w pewnym sensie „zbawieniem” dla ludzi wypędzonych z Raju stała się praca. Praca jednak jest rzeczywistością bardzo zróżnicowaną. Człowiek wprawdzie dzięki pracy nie może skutecznie przywrócić Raju, ale może skutecznie złagodzić fakt, że już go tam nie ma. Człowiek dzięki pracy do Raju za naszego życia nie powróci, chociaż istnieją na świecie ludzie, którzy chcieliby poprzez pracę, jej jak najlepszą, najbardziej wydajną organizację osiągnąć taki powrót. Pan Bóg skończy obecny stan rzeczywistości w chwili, kiedy On sam uzna za stosowne i na takim stopniu rozwoju, na jakim On sam o tym zdecyduje.

Natomiast przedsiębiorca to jest ktoś taki, kto wykonuje pracę szczególnego rodzaju. To nie jest ktoś, kto przede wszystkim gromadzi pieniądze, ani ktoś taki, kto przede wszystkim pracuje własnymi rękami. Przedsiębiorca to przede wszystkim ktoś, kto myśli nad pracą, przemyśliwuje nad pracą. Termin przedsiębiorczość, przedsiębiorca w języku polskim jest oddany nieco nieszczęśliwie. Termin ten w językach obcych jest oddany o wiele bardziej precyzyjnie. Impresa, imprenditore w językach włoskim, francuskim czy angielskim są o wiele bardziej precyzyjne odnośnie do tego, co oznaczają te słowa. Domyślamy się, że w języku polskim chodzi nie tyle o kogoś, kto osobiście więcej pracuje od innych, ile o kogoś, kto pracuje bardziej inteligentnie od innych, kto wykonuje ową słynną „pracę nad pracą”, kto wręcz mózgowo, umysłowo przemyśliwa, jak ją lepiej wykonywać. (…)

Teraz pójdę pewnymi wątkami, które pokrótce przedstawię. Weźmy na przykład pojęcie państwa. Jest to dobrowolne i świadome stowarzyszenie osób, skupionych, żeby ze sobą być, żeby stanowić pewną wspólnotę osób. Również co do przedsiębiorstwa są tacy, którzy chcieliby, aby i ono było dobrowolnym i świadomym stowarzyszeniem osób, pewną wspólnotą osób. Odnośnie do państwa, już od Arystotelesa zaniechano dołączania do jego definicji elementu celu. Na przykład, Polacy, skupieni w państwie polskim, nie muszą mieć jeszcze jakiegoś innego motywu poza chęcią bycia ze sobą razem, podzielania ze sobą wspólnej historii i wspólnego losu. Żeby być razem w państwie polskim z innymi Polakami, nie musimy mieć przed oczami jakiegoś konkretnego zysku. Wystarcza nam „zysk duchowy”. Czasem w historii bycie Polakiem wiązało się nawet ze stratą, nawet ze stratą życia, choć i wtedy większość Polaków chciała być Polakami i to nazywało się patriotyzmem.

Natomiast co do przedsiębiorstwa, ta bezinteresowna wspólnota osób by nie wystarczyła, bo w przedsiębiorstwie jest się jednak po coś i nie wystarczyłaby tylko przyjemność bycia ze sobą. Człowiek w przedsiębiorstwie zrzesza się, kształci się do czegoś, nabywa pewnych umiejętności, walczy, konkuruje, zawsze mając przed sobą jakiś cel, jakiś zysk. Problemem jednak w przedsiębiorstwie jest to, by ten dopuszczalny cel, zysk, nie stał się celem absolutnym. I, ponadto, by ten cel nie uświęcał środków, które do niego prowadzą, a zwłaszcza, by nie był osiągany za cenę osób, w tym także nas samych; nie powinien wchłaniać, pochłaniać bez reszty nas samych. Nie może podporządkować sobie ani nas samych, ani innych osób i środków, których używamy po drodze do celu.

Przedsiębiorstwo jest typowym przedsięwzięciem, które musi zmierzać do pewnego celu, co więcej, Ojciec Święty Jan Paweł II i Jego Poprzednicy uważali, iż dowodem na dobroć danego przedsiębiorstwa jest fakt, że przynosi oni zysk, że odnosi ono sukces. Zyskiem jest to, że utrzymuje się ono na rynku, że przynosi ono korzyść nam samym i innym zatrudnionym. Osiąganie zysku jest sprawdzianem, że dane przedsięwzięcie jest dobre, że nasze przedsiębiorcze myślenie jest poprawne, że osiągamy zamierzone cele. Tu wszakże istnieje w podtekście myśl, że nie mamy osiągać naszych celów za wszelką cenę, nie za cenę szkody zarówno własnej, jak i innych w naszym otoczeniu.

Przedsiębiorstwo odnoszące duży sukces może powodować zanieczyszczenie środowiska. Słyszymy np. ostatnio w mediach o przypadkach, kiedy ktoś odnoszący duży sukces uczynił swoją obecność w danym środowisku nie do wytrzymania. Pomijając inne aspekty przedsiębiorczości, widzimy, że każdy sukces może mieć także swoje negatywne oblicze, zwłaszc