Businessman 7/2009
Fragmenty artykułu z „Businessman.pl” nr 7–8/2009, s. 18–19.


Anna Dąb-Kostrzewska
Zarabianie to nie grzech – przekonuje Kościół. Na spotkaniach organizowanych przez duchownych przedsiębiorcy mogą modlić się, czytać Biblię, a także… wymieniać biznesowe doświadczenia.
Przedsiębiorcy i menedżerowie często potrzebują duchowej rady i pomocy. Są zmuszeni do podejmowania trudnych decyzji, walki – szczególnie w czasie kryzysu – o swoje firmy, czują presję i ogromną odpowiedzialność.
 
Łatwiej być dobrym
Społeczne zapotrzebowanie zainspirowało Kościół do działania i w momencie pojawienia się w Polsce wolnego rynku, wzorem podobnych inicjatyw zagranicznych, zaczęły powstawać katolickie stowarzyszenia zrzeszające biznesmenów. Takie jak, prowadzone przez Księży Sercanów, Duszpasterstwo Przedsiębiorców i Pracodawców „Talent”. – Nasza działalność zrodziła się jako odpowiedź na konkretne zapotrzebowanie świeckich przedsiębiorców – opowiada ks. Grzegorz Piątek SCJ, koordynator duszpasterstwa. – Jeden z nich, pan Marek Świeży, poprosił o zorganizowanie w sercańskim seminarium duchownym w Stadnikach spotkania dla przedsiębiorców. Zorganizowaliśmy je w grudniu 1999 r. Przybyło tylko 8 osób, właścicieli małych i średnich firm. Po 10 latach grono sympatyków „Talentu” mocno się rozrosło. – W działalności nie chodzi nam o wielkie liczby, ale cieszymy się, że w ubiegłym roku w spotkaniach wzięło udział ponad 600 osób. Stałą korespondencję wysyłamy na ponad 400 adresów pocztowych i ponad 1200 e‑mailowych – mówi ks. Piątek. Kapłani podkreślają, że pomocy duchowej potrzebują przede wszystkim przedsiębiorcy z mniejszych firm. – Uczestnicy naszych spotkań szukają przede wszystkim wsparcia w tym, co robią i potwierdzenia, że ich poświęcenie i uczciwość mają sens. Są ludźmi naprawdę ciężkiej pracy. Ponadto, na spotkaniach przedsiębiorcy i pracodawcy mogą podzielić się swoją wiedzą, przemyśleniami i doświadczeniami. To jeden z największych atutów tych spotkań – dodaje ks. Piątek.
 
Skromne Dzieło Boże
Instytucją, która najbardziej kojarzy się z wielkim biznesem, jest Opus Dei. Większość historii, jakie opowiada się o Dziele Bożym, ma jednak więcej wspólnego z książkami Dana Browna niż z prawdą.
(…)
Wśród 450 polskich członków Dzieła biznesmeni nie stanowią wyróżniającej się grupy, ale są obecni. – Powodem wstąpienia do Dzieła w każdym przypadku jest pragnienie dążenia do świętości wśród codziennych zajęć. Ponieważ dążenie do świętości jest rzeczą piękną, ale niełatwą, osoba wstępująca do Opus Dei może liczyć na pomoc: możliwość kierownictwa duchowego i spowiedzi (…), rekolekcje, dni skupienia, odpowiednią formację ludzką i duchową. (…)
Wiara bardziej indywidualna
Jednak na spotkaniach takich stowarzyszeń, jak „Talent”, czy nawet na tych organizowanych przez Opus Dei rzadko zobaczymy biznesmenów o najbardziej znanych nazwiskach. Ci wolą bardziej indywidualne kontakty z Kościołem.
(…)