Fragment kazania kard. Stanisława Nagy

Ale oto i drugi temat dzisiejszej refleksji niedzielnej: ta przyniesiona tutaj, do bazyliki Miłosierdzia Bożego, sprawa trudu pracy ludzkiej. Po różnych gremiach wędrowała ta sprawa, ale przecież to miejsce, bazylika Miłosierdzia, jest dla niej miejscem najlepszym, optymalnym. Bo to z tego dystansu można o tej sprawie, o tym trudzie ludzkiej pracy mówić najlepiej i najtrafniej zwłaszcza dzisiaj, zwłaszcza dzisiaj, o tej godzinie, o tej naszej polskiej godzinie, w której pracę zdewastowano bez reszty. A kontury tej dewastacji to z jednej strony bezprzykładne bezrobocie, a z drugiej kominy płacowe. To wszystko dotyczy pracy. Wyście, kochani, rozeznali się, iż to jest problem. Praca jest chora w Polsce. (…)

Przyszliście rozpatrzyć sprawę przedsiębiorczości w perspektywie Bożej, w perspektywie, którą narysował Kościół, zwłaszcza od encykliki Rerum novarum Leona XIII, ale jeszcze bliżej od sławnego przemówienia Ojca Świętego w Legnicy podczas pielgrzymki do Polski w Roku Eucharystycznym 1997. Tam dał Ojciec Święty wytyczne, w jaki sposób tę wielką sprawę można rozegrać i trzeba rozgrywać. I wy ją chcecie tak rozgrywać, po Bożemu, w duchu papieskiego nauczania, ale również w duchu nauczania już stojącego przed progami wyniesienia na ołtarze ks. Leona Dehona założyciela Księży Sercanów. To on na dobrą sprawę pierwszy dotknął tego problemu najdokładniej i najszerzej, że trud pracy ludzkiej to jest też trud podobny do tego trudu zbawczego, jaki stanął pomiędzy Chrystusem a św. Janem. Tu też, jak tam, są dwie strony. Są ci, którzy pracę dają i są ci, którzy pracę wykonują. I tu też musi panować ład, ewangeliczny ład, słowem ten teren też trzeba uświęcić, ażeby był terenem udanym na teraz i na wieczność. I to jest główny cel i zadanie, jakie sobie wytyczacie.