Artykuł pochodzi z Czasu Serca nr 2/2014.


Przedsiębiorca nie musi być krwiopijcą uciskającym swoich pracowników. Wręcz przeciwnie – może mieć wartości i w dodatku być wierzącym! Co zadziwiające, przedsiębiorcą może być także pracownik, np. wyjeżdżający za pracą poza granice kraju. Dla jednego i drugiego są otwarte drzwi Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców „Talent”, do którego należą Krystyna i Maciej Kaniewscy, rozmówcy ks. Radosława Warendy SCJ.
kaniewscy-4Czym zajmujecie się na co dzień?
Maciej: Prowadzę działalność, która ma dwie odnogi: programowanie i zarządzanie projektami informatycznymi, obie głównie w dziedzinie związanej z motoryzacją. Moim głównym klientem i obszarem wiedzy jest przemysł samochodowy – od strony logistyki, importu, sprzedaży, magazynowania i innych kwestii związanych z samochodem, a także finansowania samochodów, czyli leasingu i kredytu. Projekty dotyczą głównie tych zagadnień. To, co robię w pracy, przekładam też na warsztaty dla studentów.
A z tej programistycznej dziedziny – co robisz?
Maciej: Można właściwie powiedzieć, że to jest taki relikt. Dla polskiego przedstawicielstwa koncernu motoryzacyjnego opracowałem wraz z zespołem programistów system obsługi całego procesu zarządzania pojazdem od zamówienia w fabryce aż do sprzedaży u dealera. Użytkownikiem tego systemu jest główny importer, sieć dealerska, magazyny i firmy spedycyjne. Obecnie rozwój systemu przejął w większości mój wspólnik.
Krystyna: Ja natomiast zajmuję się doradztwem personalnym, prowadzeniem szkoleń i udzielaniem konsultacji psychologicznych.
Co daje prowadzenie własnej działalności?
Krystyna: Można w ten sposób zachować pewną niezależność: prowadzić firmę, rozwijać swoje kompetencje. Natomiast potrzebna jest umiejętność oddzielenia dwóch sfer: tu jesteśmy razem i to jest nasz dom, a jednocześnie jesteśmy w pracy przez ileś godzin.
Same korzyści?