Podczas konferencji „Powołanie lidera biznesu”, która odbyła się w Krakowie 18 października 2012 roku, Paweł Falicki przedstawił swój głos krytyczny względem rachunku sumienia zamieszczonego w dokumencie Papieskiej Rady Iustitia et Pax. Publikujemy ten głos, obiecując odpowiedź w najbliższym czasie, i zapraszamy Państwa do dyskusji z zaprezentowanym punktem widzenia.

Nazywam się Paweł Falicki, prowadzę od dwudziestukilku lat firmę handlową o międzynarodowym, a nawet – można powiedzieć — międzykontynentalnym zasięgu: handlujemy hurtem setkami prostych narzędzi ręcznych. Firma zatrudnia kilka-kilkanaście osób, jest to spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Niedawno stałem się jej wyłącznym właścicielem. Mam dwoje dzieci, jestem wdowcem.

Najpierw może trochę podstaw i definicji.

Jestem świadom tego, że reprezentuję potężny sektor ekonomii. Bo to właśnie małe i średnie przedsiębiorstwa (a nie wielkie anonimowe korporacje wrzucone w omawianym dokumencie do jednego worka z małymi) wytwarzają większość dochodu i organizują życie ekonomiczne większości ludzi na świecie. Mało tego: organizują 1/3 czasu życia prawie całej ludzkości. Proszę zważyć, że 1/3 życia śpimy (ok. 8 godzin na dobę), 1/3 przeznaczamy na rodzinę, religię, kulturę, relaks, jedzenie, zabawę itd.

Natomiast 1/3 to działalność ekonomiczna — czyli wykonywanie czynności materialnie nas zabezpieczających. Te czynności popularnie nazywamy pracą. Ale tylko szczególnym rodzajem pracy jest praca najemna, czyli świadczenie swojej pracy komuś, kto w zamian da nam środki (np. pieniądze) do zabezpieczenia materialnej strony naszego marnego życia.

Tych, którzy potrafią zorganizować czynności ekonomiczne tak, by pozwalały ludziom i społecznościom na przeżycie i rozwój – nazywamy przedsiębiorcami, bądź nowocześniej: liderami biznesu. Jest nas niezwykle mało. I co ciekawe – zwykle nie wykonujemy pracy najemnej.

Zauważmy również na początku, że praca najemna zaczęła sprawiać socjologom, politykom, ale także i Kościołowi Katolickiemu kłopoty dopiero w XIX wieku. Przedtem praca nie powodowała napięć, a w każdym razie nie wywoływała krwawych rewolucji. Niestety wszystkie dyskusje toczone na temat pracy od XIX wieku tkwią w dyskursie zaprojektowanym i narzuconym przez Karola Marksa. Tkwią w nim filozofowie, naukowcy, publicyści, a także papieże w swoich encyklikach. Próbują się czasem z tego dyskursu wydobyć, ale generalnie bezskutecznie (np. Jan Paweł II próbując wprowadzić pojęcie solidarności jako spoiwa społecznego poniósł de facto porażkę w starciu z neomarksizmem: nie mamy nigdzie „państwa solidarnego”, a klasowo skłócone — owszem). Jest to osobny temat: w jaki sposób z tego marksowskiego dyskursu wyjść? Podam tutaj tylko trop: należałoby sobie zadać pytanie, czy motorem postępu musi być antagonizm, czy może dałoby się znaleźć inne, aktywne spoiwo społeczne. Dziś tutaj jest za mało czasu, by mówić o wdzięczności i darze. Dlatego zostawię ten temat na inną okazję.

Przejdźmy do proponowanego przez „Powołanie lidera biznesu” rachunku sumienia i pułapek w nim zawartych.

Cały rachunek sumienia autorzy podzielili na grupy:

  • 9 pytań wstępnych [W1‑9],
  • 7 pytań dotyczących ‘od