Niedziela

Z prof. Adamem Glapińskim – doradcą ekonomicznym Prezydenta RP, wykładowcą Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie – rozmawia Wiesława Lewandowska

Wiesława Lewandowska: – Benedykt XVI, jakby na przekór współczesnemu światu, tytułuje swą encyklikę „Caritas in veritate” – Miłość w prawdzie. Jak Pan, jako ekonomista, odbiera te słowa dziś, w dobie globalnego kryzysu?

Adam Glapiński

Adam Glapiński

Prof. Adam Glapiński: – Uważam, że ta encyklika została napisana nie na przekór, ale dla prawdziwego dobra współczesnego świata! Papież nam przypomina, że to prawda jest dziś dobrem absolutnie niezbędnym i podstawowym, także w ekonomii. A miłość to podstawowe przesłanie nauki społecznej Kościoła, czyli – ludzki wymiar ekonomii! Po to się gospodaruje, żeby polepszać życie człowieka, rodziny, narodu, ludzkości. To jest ciągle jedyny cel ekonomiczny, a nie tylko – jak się sądzi – bezwarunkowy zysk.

– I właśnie ten prawdziwy cel ekonomii ludzie jednak chyba zagubili!

– Na szczęście nie wszyscy, choć w zglobalizowanej gospodarce wszyscy ponoszą konsekwencje nieuczciwości nielicznych.

– Przed takim zagubieniem świata ostrzegał już ponad 40 lat temu Paweł VI w encyklice „Populorum progressio”, do której – nie tylko z okazji jubileuszu, ale przede wszystkim z powodu panującego obecnie kryzysu ekonomicznego – odwołuje się dziś Benedykt XVI.

– „Populorum progressio” w 1967 r. opisywała, a raczej zapowiadała nowy świat zbliżającej się dopiero globalności. Dziś całą kulę ziemską zaczęła ogarniać jedna wielka ekonomia, która w nierozerwalny sposób wiąże Trzeci Świat ze światem rozwiniętym. W takim systemie naczyń połączonych angażowanie się w rozwój krajów zapóźnionych jest już nie tylko etycznym nakazem (jak to było w czasach Pawła VI), ale wręcz koniecznością podyktowaną interesem krajów bogatych.

– Dlatego Benedykt XVI nie krytykuje tego nowego – być może nie do końca wspaniałego – świata. Czy nie odnosi Pan wrażenia, że ta encyklika jest zadziwiająco optymistyczna?

– Rzeczywiście tak ją odbieram! To niezwykłe, że Papież publikuje niesamowicie optymistyczną encyklikę w fazie najgłębszego kryzysu… Ekonomia jest ze swej natury nauką posępną, ponieważ mówi o tym, czego jest za mało, o nieuniknionych nierównościach między ludźmi, o niewielkich możliwościach przezwyciężenia niedostatku. A u Papieża ekonomia objawia się jako dziedzina optymizmu i nadziei.

– Pod warunkiem, że spełni kryteria katolickiej nauki społecznej, która bardzo współgra z ideą globalizacji.

– No właśnie! Papież mówi wprost, że globalizacja po raz pierwszy w historii daje szanse na rozumne gospodarowanie środkami materialnymi w skali całego świata. Globalizacja i wszystko, co ze sobą niesie (a więc wirtualne finanse i rewolucja informatyczna), daje szansę na prawdziwie ludzką ekonomię! Tę ekonomię, o której nauka społeczna Kościoła mówi od tak dawna.

– Odbieramy to jednak nieco utopijnie…

– To, co mówi Papież, jest jednak bardzo realistyczne! Dziś jesteśmy bliżej tej bardziej ludzkiej ekonomii – i to w wymiarze globalnym – niż byliśmy w XX wieku, który okazał się straszny… Bliżej niż w XIX wieku, gdy wydawało się, że wszystko zmierza we właściwą stronę, dzięki nauce i etyce… że cywilizacja techniczna da nam wejście do królestwa lepszego życia. Teraz znów się pojawia ta nadzieja. A&n