prof. Aniela Dylus

W różnych środowiskach elit gospodarczych podejmuje się wysiłki w celu wyznaczenia strategii moralnie odpowiedzialnego zarządzania. Niekiedy są one inspirowane religijnie. (…) przytoczę oryginalną parafrazę ewangelicznych 8 błogosławieństw, dokonaną przez jednego z członków niemieckiego Związku Przedsiębiorców Katolickich (Bund Katholischer Unternehmer). Zasługuje ona na uwagę tym bardziej, że wykazuje zadziwiającą zbieżność z najnowszą nauką o zarządzaniu:

1.   Błogosławieni kierownicy, którzy ułatwiają zrozumienie sensu ludzkiej pracy, albowiem oni będą mieli umotywowanych współpracowników;

2.   Błogosławieni kierownicy uprzejmi, albowiem oni przyczyniają się do kształtowania kultury komunikacji przedsiębiorstwa;

3.   Błogosławieni kierownicy, którzy rozwijają wizje przedsiębiorstwa i według nich żyją, albowiem oni zabezpieczają jego przyszłość;

4.   Błogosławieni kierownicy o zintegrowanej osobowości, albowiem oni zdobędą zaufanie;

5.   Błogosławieni kierownicy, którzy wzbudzają zaufanie, albowiem ono jest podstawą każdej współpracy;

6.   Błogosławieni kierownicy, którzy niepowodzenia potrafią zamienić w sukces, albowiem oni przyczyniają się do rozwoju współpracowników;

7.   Błogosławieni kierownicy, którzy wspierają odpowiedzialność osobistą współpracowników, albowiem oni będą mieli zgrany zespół;

8.   Błogosławieni kierownicy, którzy potrafią sami sobą kierować, albowiem oni są przykładem i wzorcem[1].

Realizacja takiego stylu odpowiedzialnego moralnie zarządzania na prawdę się opłaca, ale nie zawsze natychmiast. Syntetycznie ujmuje to jeden z przedstawicieli etyki przedsiębiorczości: „Etyka biznesu nie rusza na wojnę przeciw zyskowi, ale niepokoi ją nadmiar krótkowzrocznego i czysto finansowego stylu myślenia,który wiedzie gospodarkę na skraj przepaści. (…) Etyka biznesu chce być obrońcą przyszłości, podkreśla potrzebę zarządzania na dalszą metę, które jedynie jest zdolne zapewnić powodzenie ekonomiczne i wzrost potencjału rozwojowego przedsiębiorstwa”[2].

Również u nas powoli kończy się okres, kiedy anonimowo można było robić wielkie fortuny kosztem jakości czy różnych nieuczciwych manipulacji i zniknąć z rynku. W ramach uporządkowanych struktur gospodarczych „skok na kasę” bez skrupułów moralnych może się udać tylko raz. Nie jest to natomiast możliwe długofalowo, kiedy o utrzymaniu się na rynku decyduje dobra marka, zaufanie stałych klientów, znak jakości. Tym bardziej, że konkurencja, i to na skalę globalną, zmusza do ciągłego podnoszenia standardów, także etycznych.



*Prezentowany tekst stanowi fragment wykładu prof. A. Dylus pt. „Odpowiedzialność moralna menedżerów. Refleksje wokół etosu przedsiębiorczości w Polsce”. Został on wygłoszony na spotkaniu przedsiębiorców i pracodawców w Krakowie Płaszowie 24 listopada 2001 r.

[1] Por. F. Zils, Kałholische Sozialiehre im Betreb, oder: Selig sind die Fuhrungspersonen. „BKU- Joumal”, 1999, nr 3, s. 25–26.

[2] G. Lipovetsky, Le crepuscule du devoir, Paris 1992, s. 264–266. Cyt. za: Cz. Porębski, Czy etyka się opłaca? Zgadnienia etyki biznesu, Kraków 1997, s. 24.